O autorze
Infobroker. Niedoszła nauczycielka, nie wyrosła z przyjemności dzielenia się wiedzą, dlatego chętnie szkoli z wyszukiwania informacji i OSINT. Na co dzień redaktor portalu Rynek Informacji i współwłaścicielka agencji Infobrokerska.pl.

Współzałożycielka i Wiceprezes Stowarzyszenia Profesjonalistów Informacji integrującego i wspierającego środowisko szeroko rozumianych zawodów informacyjnych.

Pasjonują ją zachowania informacyjne, elektroniczne źródła informacji, szczególnie „ukryty internet”, kondycja polskiego infobrokeringu – i przede wszystkim o tym będzie ten blog.

Przedsiębiorco, nie daj naciągnąć!

Kradzież nie zawsze jest tak oczywista...
Kradzież nie zawsze jest tak oczywista... Pixabay
Każdy, kto prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą wie, czym jest CEIDG i teoretycznie wie, że rejestr, w którym muszą figurować przedsiębiorcy na IDG jest bezpłatny. A jednak z jakiegoś powodu wciąż aktywne są pseudo-rejestry przedsiębiorców wyłudzające opłaty za wpis i jego aktualizację.

Spodziewałam się, że zalew tradycyjnej korespondencji od firm chcących w ten sposób wyłudzić pieniądze, dotyczy tylko świeżo upieczonych przedsiębiorców. Nic bardziej mylnego! Z początkiem roku do mojej skrzynki trafiły kolejne koperty z informacją, że muszę zapłacić za figurowanie w rejestrach, których nazwy brzmią łudząco podobnie do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Wysokość opłat waha się od 200 do około 300 zł, w różnych rejestrach.



Co powinno wzbudzić podejrzenie?
Oczywiście sam fakt, że ktoś każe nam – jako osobom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą – opłacać abonament za miejsce w bazie przedsiębiorców jest już podejrzany. To fakt, który już na starcie pozwala wyrzucić przesyłkę do kosza (pamiętając o uprzednim zniszczeniu fragmentów zawierających nasze dane).
Sama treść napisana jest w sposób zawoalowany, a chwilami kompletnie bezsensowny, bo autor sugeruje, że jesteśmy zobligowani do uiszczenia opłaty fakultatywnej.
Brak jakiegokolwiek odwołania się do konkretnych aktów prawnych, stanowiących podstawę do nałożenia na nas opłaty. W liście pojawiają się odniesienia do jakichś ustaw, ale nie mamy podanych ich tytułów. Przy pobieżnej lekturze może to jednak sprawić wrażenie poważnej korespondencji.
Gdy już przebrniemy przez ten bełkot, dotrzemy do końcowej części korespondencji, gdzie czeka na nas świeżo przygotowany, wypełniony i gotowy blankiet wpłaty. Pozostałoby iść na pocztę (kto jeszcze to robi?) i wpłacić żądaną kwotę.

Brak rozwiązań
Mimo, iż działania właścicieli tych pseudo-rejestrów przedsiębiorstw ewidentnie mają na celu wyłudzanie pieniędzy, wciąż nie istnieją w naszym prawie rozwiązania, które zabraniałyby takich praktyk. Oczywiście nie jest niczym złym prowadzenie katalogu firm samego w sobie, a nawet pobieranie opłat za figurowanie w nim czy dostęp do informacji w nim zawartych. Problem stanowi jednak fakt, że każdorazowo, gdy mamy do czynienia z rejestrami o nazwach bardzo podobnych do oficjalnej CEIDG, nie możemy łudzić się, że w prosty sposób dotrzemy do informacji, kto jest właścicielem takiego rejestru, nie otrzymamy dostępu do tego katalogu, a na jego temat w Internecie znajdziemy w zasadzie jedynie – takie jak to – ostrzeżenia, aby nie dać się nabić w butelkę.
Trwa ładowanie komentarzy...