Internet kontra wojny punickie

Dla nikogo nie jest dziwne, że uczymy dzieci matematyki, bo potrzebna w życiu, plastyki i muzyki, bo uwrażliwiają na to, co nas otacza, literatury, bo poszerza nasze horyzonty i szeregu innych przedmiotów, które pozwalają nam rozumieć otaczający nas świat. Tyle tylko, że nasz świat bardzo mocno się zmienił i stale zmienia, a wraz z nim zmienia się sposób naszego funkcjonowania.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego 75,8% polskich gospodarstw domowych posiada dostęp do internetu. Korzystanie z niego jest więc już niemal powszechne, ale wciąż jako społeczeństwo nie wykorzystujemy w pełni potencjału tego narzędzia.


Statystyki
Dlaczego jedna czwarta gospodarstw domowych nie korzysta z internetu? Wśród głównych przyczyn wskazywanych przez respondentów były: brak potrzeby (59,1 %), brak umiejętności (44,8%), zbyt wysokie koszty zakupu sprzętu (28,7%) oraz zbyt wysokie koszty dostępu do sieci (22,4%).
A jeśli korzystamy, to w jakim celu? Wśród kluczowych aktywności dla grupy wiekowej 16-74 lata wymienione zostały: używanie wyszukiwarki internetowej (94,9%), wysyłanie e-maila z załącznikiem (72,7%) oraz telefonowanie za pomocą internetu (44,5%).
Tylko jedna czwarta użytkowników internetu korzysta tą drogą z usług administracji publicznej, ale tylko 14,8% po to, by wysyłać do urzędów wypełnione formularze. Dominuje natomiast wyszukiwanie informacji na stronach administracji publicznej.

Internet to narzędzie
Jeśli nie uczymy dzieci i młodzieży, jak w pełni wykorzystać możliwości, jakie daje im internet, licząc na to, że sami będą te możliwości eksplorować, ograniczamy ich potencjał. Nie tylko ten związany z ich edukacją, ale całym rozwojem. Nie pokazujemy im, jakie możliwości otwiera przed nami komputer z dostępem do sieci: zwiedzanie odległych muzeów on-line, dotarcie do darmowych repozytoriów naukowych ułatwiających studia czy choćby wygodne załatwienie spraw urzędowych dzięki ePUAP, która – biorąc pod uwagę jej dotychczasowe wykorzystanie – jest tylko kosztem. Czas, by stała się też inwestycją.

Internet – jak każde inne narzędzie – wymaga, aby umieć go obsługiwać. I nie wystarczy przekonanie, że z Google'm każdy sobie sam poradzi, bo to jak próba objęcia wzrokiem horyzontu gdy patrzy się przez szczelinę w płocie.
Nie wszystko da się upchnąć w ramy programu nauczania, nie wszyscy rodzice też poświęcą czas i energię, by uczyć dzieci jak można wykorzystywać potencjał rozwiązań, jakie daje nam internet. A przecież to jak wkładanie im do ręki wędki, która – umiejętnie używana – pozwoli im złowić to, na czym im zależy. I może być ostatecznie bardziej efektywne niż uczenie na każdym etapie kształcenia, jak przebiegały wojny punickie.
Trwa ładowanie komentarzy...